Nasz Patron

klimekm.jpg,      Klimek Bachleda (ur. 1849 w Kościelisku, zm. 7 sierpnia 1910) – góral i zakopiańczyk, przewodnik i ratownik tatrzański, członek Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, pierwszy ratownik górski, który zginął tragicznie, idąc na ratunek człowiekowi w Tatrach.

Młodość Klimka    Przewodnik tatrzański    TPOR    Legenda Klimka    Ostatnia wyprawa   






Młodość Klimka

     Urodził się w Kościelisku jako półsierota (samotna matka – nie znał ojca), a od dwunastego roku życia został całkiem sam. Młodość spędził na pracy u gazdów w Zakopanem, u baców na halach, a potem wywędrował za pracą na Słowację. Po służbie wojskowej wrócił do Zakopanego w 1873, trafiając na epidemię cholery. Z wielkim poświęceniem pielęgnował chorych i grzebał zmarłych. Pracował potem jako cieśla, był też kłusownikiem w Tatrach, ale zasłynął przede wszystkim jako przewodnik tatrzański.

do góry...


Przewodnik tatrzański

     Chodził na wycieczki jako pomocnik słynnych przewodników: Macieja Sieczki, Szymona Tatara starszego oraz Jędrzejów Walów (ojca i syna). Z czasem zaczął chodzić też samotnie w góry, aby poznać nieznane sobie szlaki. Posiadał niezwykły dar orientacji w terenie górskim i był jednym z najlepszych wspinaczy swoich czasów. W 1886 został przewodnikiem I klasy, a od 1898 – od chwili, gdy Jędrzej Wala młodszy opuścił na stałe Zakopane i Tatry – pierwszeństwo Klimka wśród przewodników było ogólnie uznane i nazywano go "królem przewodników tatrzańskich" lub "Orłem Tatr". Posiadał wybitne zalety charakteru: takt i kulturę obejścia, odwagę i rozwagę, ofiarność, uczynność, pracowitość, uczciwość. Dlatego też jest bohaterem wielu harcerskich drużyn.

     Towarzyszył w góry wielu znanym i wybitnym turystom i taternikom, wśród których byli: Karol Potkański, Edmund Cięglewicz, Jan Fischer, Kazimierz Przerwa-Tetmajer, Ferdynand Hoesick, Stanisław Eljasz-Radzikowski, Franciszek Henryk Nowicki, Janusz Chmielowski, Mieczysław Karłowicz, ks. Walenty Gadowski, Tadeusz Boy-Żeleński, Henryk Sienkiewicz. Klimek odkrył w Tatrach wiele nowych dróg taternickich, poczynając od zejścia z Łomnicy jej północną ścianą w 1888, a poza tym dokonał pierwszych wejść na nie zdobyte jeszcze: Staroleśny Szczyt (w 1892), Ganek (1895), Rumanowy Szczyt (1902), Kaczy Szczyt (1904), Zadniego Mnicha (1904), Kozie Czuby (1904) i in. Dokonał drugiego wejścia na Mnicha i Żabiego Konia. Uczestniczył w pierwszym zimowym wejściu na najwyższy szczyt tatrzański Gerlach (w 1905 Żlebem Karczmarza) i na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich, Bystrą (w 1905). Odgrywał wybitną rolę w taternickim zdobywaniu Tatr przez ponad 30 lat.

     Klemens Bachleda był pierwszym z górali, który nauczył się jazdy na nartach. We wspomnieniach Stanisława Barabasza, pioniera narciarstwa polskiego, czytamy:

Z górali pierwszy Klimek Bachleda zrozumiał wartość nart, zrobił je sobie sam, uprościwszy więźbę lilienfeldzką i nauczył się jeździć. On też odbywał wycieczki z obcymi turystami, gdy który tu w zimie zabłądził. Przybyła tu znana turystka, zdaje mi się z Pesztu. Klimek, jako umiejący po niemiecku, służył jej za przewodnika na Przełęcz Goryczkową. Pytaliśmy się później Klimka o tę wycieczkę, a wiedzieliśmy, że słabo jeździł. "Eh, co tu opowiadać, gdy stanęła na Goryczkowej, rozglądnęła się po Luptowie, założyła kij za kark i fukła dołu nazad ku szałasom, a ja stary musiałem się dopiero za nią poniewierać po śniegu".

     Zasługi Bachledy w taternictwie odkrywczym uczcił już w 1901 znany węgierski taternik i alpinista prof. Károly Jordán, nadając jednej z przełęczy między Durnym Szczytem a Łomnicą nazwę Bachleda-res (pol. – Klimkowa Przełęcz). Klimek jest też upamiętniony w Tatrach ponad dziesięcioma innymi nazwami, z których najważniejsza to Klimkowa Turnia. Od nowo powstałej Sekcji Turystycznej Towarzystwa Tatrzańskiego (STTT) otrzymał Klimek w 1903 nagrodę za odkrycie nowego przejścia przez główną grań Tatr, przez Wschodnią Batyżowiecką Przełęcz.

do góry...


TOPR

     TOPR: Gdy w 1909 Mariusz Zaruski stworzył TOPR, Bachleda stał się jednym z najbardziej czynnych i ofiarnych członków Pogotowia. W służbie tej stracił życie w czasie wyprawy ratunkowej 7 sierpnia 1910, idąc na ratunek taternikowi Stanisławowi Szulakiewiczowi, który próbował pokonać z partnerem (Janem Jarzyną) północną ścianą Małego Jaworowego. Gdy pozostali członkowie wyprawy ratunkowej, wyczerpani ulewnym deszczem i zimnem, nie mieli już sił wspinać się dalej, Klimek (wtedy 61-let¬ni) bez nakazu kierownika ruszył sam na dalsze poszukiwania rannego taternika i poniósł przy tym śmierć, runąwszy ze ściany z lawiną kamienną do czeluści żlebu Wyżniej Rówienkowej Przełęczy.

     Pochowany został w Zakopanem na nowym cmentarzu. Na wielkim kamieniu nagrobnym umieszczony jest napis: Poświęcił się i zginął. Tablica pamiątkowa ku czci Klimka znajduje się na Symbolicznym Cmentarzu Ofiar Tatr pod Osterwą, przeniesiona na to miejsce z Doliny Jaworowej, gdzie ją pierwotnie wmurowano w wielką wantę (głaz) u stóp Jaworowych Szczytów. Druga tablica jest na ścianie Dworca Tatrzańskiego w Zakopanem. Również w Zakopanem znajduje się ul. Klimka Bachledy, nad prawym brzegiem Gładczańskiego Potoku na stokach Gubałówki.

do góry...


Legenda Klimka

     Postać Klimka Bachledy odmalowana jest w opisach wycieczek tatrzańskich wielu dawnych turystów i taterników np. Janusza Chmielowskiego i Mieczysława Karłowicza), w poezji (wiersze Jana Kasprowicza, Zygmunta Lubertowicza, Mieczysława Opałka, Stanisława Nędzy-Kubińca, Stanisława Gąsienicy-Byrcyna i in.). Na kanwie jego życia powstała książka "Księga Tatr" Jalu Kurka.

     Julian Reimschussel poświęcił mu sztukę teatralną pt. "Klimek Bachleda (Orzeł Tatr)", którą w sierpniu 1959 odegrał po raz pierwszy w Zakopanem tamtejszy Zespół Regionalny im. Klimka Bachledy – wówczas rolę Józefa Wawrytki, uczestnika wyprawy ratunkowej z 1910, odegrał on sam.

     Bachleda był przewodnikiem na miarę światową i ofiarnym ratownikiem. Rozpoczął działalność przewodnicką w czasach, gdy do Zakopanego podróżowało się nie koleją lecz góralską furką, a zakończył ją, gdy do Morskiego Oka jeździło się już samochodem. Razem z Tytusem Chałubińskim, ks. Józefem Stolarczykiem i Sabałą należy do legendarnych postaci Zakopanego i Tatr.

do góry...


Ostatnia wyprawa

     5 sierpnia 1910 roku na trudnej, wtedy jeszcze dziewiczej północnej ścianie Małego Jaworowego Szczytu wspinali się dwaj młodzi taternicy - Stanisław Szulakiewicz i Jan Jarzyna. Kiedy pokonywali górną część ściany, odpadł od niej Jarzyna, pociągając za sobą Szulakiewicza. (...)

     Zaruski zaczął natychmiast organizować wyprawę ratunkowa. Posłał również po Klimka Bachledę, który mieszkał w pobliżu. Klimek miał już wtedy 61 lat i był schorowany, po trzykrotnym zapaleniu płuc. Mógł odmówić, ale pomny na przyrzeczenie ratownicze, szybko spakował się i wyruszył na miejsce zbiórki (…)

     W skład wyprawy ratunkowej wchodzili: Mariusz Zaruski, Klimek Bachleda, Henryk Bednarski, Paweł Kittay, Józef Lesiecki i Stanisław Zdyb. Zaruski podzielił ratowników i taterników na dwie grupy. W jednej związani liną wspinali się Kordys i Znamięcki, a w drugim zespole Bachleda, Zdyb i Zaruski. Pogoda załamała się kompletnie. (...)

     W opisie przebiegu akcji ratunkowej Zaruski zanotował w Księdze Wypraw: - Koło godziny 12.30 Klimek, który szedł ze mną i Zdybem, uwiązany na jednej linie, odwiązał się od niej. Deszcz lał mieszany z gradem i śniegiem, biły pioruny. Z chłodu i wyczerpania sił z trudem posuwaliśmy się naprzód. Klimek ubrany cieplej wyprzedził resztę i wspinał się wyżej. Wezwano go do powrotu. Gdy przekonałem się, że dalej iść niepodobna, zdrętwiały i dygocący z nieustannej lodowatej kąpieli, dałem znak do powrotu, chociaż dzieliło nas od Szulakiewicza około 100 metrów. Na Klimka czekałem ze Zdybem 45 minut, a zobaczywszy go zdążającego na grań Turni Jaworowych, dwukrotnie wezwałem go do powrotu słowami: „Klimku wracajcie!”. Nie usłuchał. Wtedy zostawiłem dla niego linę, a sam ze Zdybem zszedłem z wielkim trudem, zasypiając co chwila ze znużenia, o godz. 6 wieczorem ze ściany. O godz. 2.30 w nocy, w dniu 7 sierpnia, ze Zdybem i Kittayem w nieustannym deszczu dostałem się do Łysej Polany na nocleg. Gdy Klimek przechodził najtrudniejsze miejsce na końcu wąskiej półki skalnej, prawdopodobnie wtedy odpadł i runął z lawiną kamienną do żlebu opadającego z Wyżynej Rówieńkowej Przełęczy.

     W następnym dniu ratownicy wyruszyli ponownie do Doliny Jaworowej. Kierując się szkicem wykonanym przez Jarzynę wyszli na grań bocznego żebra i dotarli do nieżyjącego już Szulakiewicza. Smierć nastąpiła na skutek zamarznięcia. Potem przez dwa dni odbywał się transport zwłok ze ściany. Klimka Bachledy wtedy nikt jeszcze nie szukał, gdyż przypuszczano, że przeszedł przez Jaworową Gran na południową stronę Tatr i powrócił do Zakopanego. Dopiero kiedy przekonano się, że w Zakopanem Klimka nie ma, rozpoczęto poszukiwania. 13 sierpnia ratownicy dostrzegli zwłoki Klimka w żlebie spadającym do doliny Jaworowej z Wyżniej Rówieńkowej Przełęczy, sto metrów powyżej piargów. Klimek spadł około 200 metrów z miejsca, gdzie po raz ostatni widzieli go wtedy Zaruski i Zdyb. Cztery dni później odbył się w Zakopanem pogrzeb Klimka. Kilkutysięczny tłum odprowadzał go na miejsce wiecznego spoczynku na nowy zakopiański cmentarz.

     Na mogile ustawiono potem duży granitowy głaz z napisem: „Poświęcił się i zginął”. (...)

do góry...

Stona powstała w oparciu o serwis Kurs HTML - strona www za darmo Sławomira Kokłowskiego.
© Oddział Miejski PTTK - Dęblin
webmaster